Trzy minuty Łodzi w CNN
Grzegorz Blachowski
2008-10-06, ostatnia aktualizacja 2008-10-06 19:42
Reportaż o "Szybkich i wściekłych" zadebiutował w CNN. W roli głównej: szybkie samochody, kilku automaniaków, widzewskie Tesco i... nic więcej
"Szybcy i wściekli" to reportaż, dzięki któremu Łódź objawiła się w CNN International. Szansę na to miała wczoraj, dzięki pierwszej odsłonie programu "Eye on Poland" ("Oko na Polskę"). To cały tydzień reportaży i programów o polskich miastach. - Żadne medium światowe nie poświęciło tyle uwagi Polsce. Codziennie będą się pojawiać godzinne relacje o naszym kraju. Programy na żywo poprowadzą najbardziej znani prezenterzy stacji, którzy przyjadą prosto z Atlanty - mówi nasz informator.
Wczoraj, pierwszego dnia "tygodnia polskiego", światu pokazała się właśnie Łódź. Dość nietypowo, bo bez Manufaktury, łódzkich zabytków, szkoły filmowej czy muzeum...
Reportaż trwa trzy minuty. Zaczyna się archiwalnymi nagraniami z zatłoczonych łódzkich ulic. Stare tramwaje i rozklekotane auta po chwili zamieniają się na współczesne kolorowe samochody wyścigowe. To czwarta runda Toyo Drift Cup - imprezy, która pod widzewskie Tesco przyciągnęła we wrześniu rzesze fanów "driftingu", czyli techniki jazdy samochodem w kontrolowanym poślizgu. Phil Black, dziennikarz CNN, opowiada, jak łodzianie zafascynowani są szybkością, hałasem i "palącymi gumami" samochodów wyścigowych. Reporter przedstawia historię młodego architekta, który wydaje tysiące dolarów na ulepszanie swojej machiny, by ścigać się nią w weekendy. - Jestem tylko ja, samochód i droga. Nic więcej się nie liczy - opowiada w materiale architekt Marek.
Black nawiązuje jednak do problemu, z jakim dzięki wyścigom Łódź sobie poradziła. Chodzi o nielegalne wyścigi samochodowe na drogach publicznych pod osłoną nocy. - Na portalu You
Tube młodzi ludzie chwalą się parametrami swoich samochodów, które sprawdzają na drogach publicznych - opowiada dziennikarz.
Łódź zdecydowała się organizować miejskie wyścigi samochodów, by zapobiec temu problemowi. Policjanci z Łodzi opowiadają Blackowi, jak od czasu pierwszej imprezy tego typu diametralnie zmniejszyła się liczba takich nielegalnych zabaw.
Dziennikarzowi udało się znaleźć nawet byłego uczestnika nielegalnych wyścigów, który - jak w
bajce - zrezygnował z niezgodnego z prawem nawyku, gdy tylko okazało się, że ma legalną alternatywę.
Na koniec dziennikarz na własnej skórze przekonuje się, jak szybkie są łódzkie machiny - jedzie w jednej z nich. I ocenia łódzki pomysł jako świetny.
Czy tak samo świetną wizytówką Łodzi jest reportaż o wyścigach samochodowych? Autor "Szybkich i wściekłych" jest o tym przekonany. - Bardzo ciekawy dziennikarsko temat, a nie reklamówka turystyczna - mówi Phil Black, korespondent CNN. - Chcemy podejść do tej historii społecznie. To fascynujące zjawisko.
Problem w tym, że w przeciwieństwie do reportaży z innych miast, w tym o Łodzi chwalimy się jedynie drogami osiedlowymi, fanami szybkiej jazdy samochodem i hipermarketem.
Tymczasem w CNN Gdańsk na przykład pokazuje stoczniową historię i ikony, jak Lech Wałęsa; Sopot - prężnym rozwojem turystyki i tytułem "Perły Bałtyku"; Poznań - przedsiębiorcą autobusów, który osiągnął sukces na skalę europejską, a także świetnie wyposażoną bazą lotnictwa taktycznego w Krzesinach.
Czy łódzkie wyścigi mają szansę zachwycić zagranicznych gości?
Dr Marta Hereźniak z katedry marketingu międzynarodowego i dystrybucji Uniwersytetu Łódzkiego: - Niezależnie od tego, co sądzimy o tym materiale, jest to reportaż. A reportaż to zawsze bardziej wiarygodny sposób na promowanie miasta niż reklama. Bo ludzie są zmęczeni reklamami - opowiada.
Dodaje jednak, że temat reportażu nie pokazuje Łodzi w pełni. - Szkoda, że nikt nie naprowadził dziennikarza CNN na temat równie ciekawy, ale pokazujący miasto w szerszym kontekście, pokazującym bardziej uroki miasta. Bo nie trzeba być specem od marketingu, żeby po obejrzeniu tego materiału czuć pewien niedosyt - opowiada.
Przyznaje też, że każde promujące się miasto powinno mieć bazę danych tzw. historii sukcesu. To gotowe przemyślane przez specjalistów tematy mogące zainteresować dziennikarzy zagranicznych. Czy Łódź ma coś takiego?


Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź